Zmalowana paleta trwałych matowych cieni do powiek

Już jako dziecko interesowałam się wszystkim co kolorowe i błyszczące. Moi rodzice mieli ze mną spory problem, bo wszystko w mieszkaniu było dla mnie pustym płótnem, na którym powinnam dać upust mojej kreatywności. Jakiś czas później zarówno mama jak i tata odetchnęli, kiedy zdecydowałam się na dodatkowe zajęcia z rysunku. Ale to nie było to. Brakujący element trafił do mnie w postaci mojej pierwszej paletki cieni.

Trwałe matowe cienie do powiek- paletą idealną

trwałe matowe cienie do powiek - paletaJakoś nigdy nie miałam dobrego zdania o dziewczynach, które już jako nastolatki nosiły ostry makijaż. Nie podobało mi się to. Pewnie miało na to wpływ również zdanie mojej mamy, że im później tym lepiej. Ale to właśnie od niej otrzymałam mój pierwszy kolorowy kosmetyk. Były to bardzo trwałe matowe cienie do powiek – paleta idealna, na którą z uznaniem mógłby spojrzeć niejeden wizażysta. Jako „sroka”, trochę byłam zmartwiona tym, że twórca paletki pominął cienie błyszczące. Ale było to tylko chwilowe. Byłam pod wielkim wrażeniem prezentu od mamy. Mój pogląd na niektóre rzeczy zmienił się diametralnie. Już inaczej patrzyłam na moje wymalowane koleżanki, więcej: przyglądałam się im, i wyciągałam wnioski. Zmieniałam, poprawiałam, aż w końcu sama dochodziłam do tego, co najbardziej do mnie pasowało. Okazało się również, że błysk nie jest najważniejszy, przy odpowiednich umiejętnościach i technice zawsze uda się coś pięknego. I nie ukrywam: udawało się. A moja matowa paletka i ja widywałyśmy się codziennie. Pamiętam żal, jaki towarzyszył mi, kiedy pędzelkiem wydobywałam ostatnie pyłki mojego ulubionego cienia. I jeszcze większe radość, kiedy mogłam zamówić ją znowu. Poczuć na nowo jej słodkawo pudrowy zapach.

Z moją matową paletą nie rozstałam się aż do dziś. Jestem sentymentalna, ale coś musi być naprawdę dla mnie dobre, żebym zdecydowała się na to po raz kolejny. A tak się składa, że moja przygoda z tym kosmetykiem jeszcze się nie skończyła.